Asia ma tak na oko 15 lat, lekko rudawe włosy i właśnie odprowadziła mamę na autokar do Niemiec. Niechętnie zgodziła się na rozmowę. Nie chciała powiedzieć ile ma lat. Jej mama pracuje jako opiekunka osób starszych od 2 lat. Asia nie czuje się w żaden sposób eurosierotą, jest oburzona na takie pytanie. Bardziej rozmowny okazał się Marcin, który ma 18 lat na dworzec przyszedł z 6-letnią siostrzyczką. Również odprowadzał mamę. Kiedy autokar odjechał, cała trójka miała trochę „mokre oczy”. Wiemy, co pisze prasa na temat rodziców wyjeżdżających do pracy za granicę, wiemy, że statystyki są bezlitosne. Niewiele jest rodzin, w których oboje rodzice mogą spokojnie pracować w Polsce. Opiekunki i opiekunowie osób starszych to najczęściej osoby w wieku 50Plus, z dorosłymi dziećmi. Do pracy w opiece przychodzi od kilku lat coraz więcej młodszych osób, które mają nieletnie dzieci na wychowaniu. Większość z nich wybrała Niemcy jako miejsce pracy, ponieważ stąd mamy relatywnie blisko do domu. O wiele bliżej niż te opiekunki osób starszych, które wybrały Grecję, Włochy, USA, Anglię czy Irlandię. Świadomość, że jesteśmy w kraju, który graniczy z Polską jest uspokajająca i dla nas i dla naszych dzieci.

Co powiedziała o eurosierotach Asia?

Jak wspomnieliśmy, była oburzona. Asia nie czuje się w żaden sposób opuszczona przez rodziców. Zostaje w domu z tatą, który po wypadku samochodowym nie może pracować. Jest samodzielny ale do pracy się nie nadaje, nie może zbyt długo stać ani siedzieć. Asia od czasu kiedy mama jeździ do opieki do Niemiec jest spokojniejsza. Widuje mamę co dwa miesiące przez dwa miesiące. I uważa się za szczęściarę. „Kiedy mój tata po wypadku ponad 6 miesięcy był w szpitalu w innym mieście jakoś nikt mnie nie nazywał „sierotą”. A wcześniej mama żeby zarobić na utrzymanie domu i tak pracowała prawie cały dzień. Załatwiała sobie jakieś sprzątania np. w aptece, w gabinecie dentystycznym. Wychodziła z domu o 5 rano bo do 7 musiała już wszystko zrobić. Zanim wróciła to ja już wychodziłam do szkoły, najczęściej się wcale rano nie widziałyśmy. Potem mama szła na 10 do swojej stałej pracy i kończyła o 18. Po tylu godzinach na nogach była tak zmęczona, że nie miała siły ze mną rozmawiać. Obiady w tygodniu były z zamrażalnika – mama i tato przez weekend gotowali, żeby było co odgrzać w tygodniu. Była cały czas nerwowa, bała się, że straci którąś pracę i nie będziemy mieli co jeść. Teraz jest zupełnie inaczej. Z pieniędzy zarobionych przez mamę w Niemczech żyjemy właściwie tylko trochę lepiej niż wcześniej, zanim zaczęła jeździć. W końcu to co zarobi przez dwa miesiące musi wystarczyć na utrzymanie przez cztery miesiące bo renta taty jest niewielka. Ale jest spokojniej. Mama jest spokojniejsza. Pracuje u normalnych ludzi. Pani, którą się opiekuje jest bardzo stara i bardzo chora ale ma dobry charakter. Dla mnie się dużo zmieniło bo jak mama jest w domu to mam jej więcej dla siebie niż wtedy, kiedy pracowała w Polsce. Pewnie dla niektórych to jest głupie ale ja dopiero teraz wiem jak to jest fajnie, kiedy przychodzisz ze szkoły i możesz zapytać „mamo co jest na obiad” a nie samemu gotować ziemniaki i odgrzewać jakiś gulasz. Latem tata jedzie do sanatorium a ja pojadę z mamą nad Jezioro Bodeńskie. Ci państwo u których pracuje mają tam jakiś domek i zaproponowali jej, żebyśmy spędziły tam wakacje. Nie czuję się żadną eurosierotą. Mama mnie nie porzuciła, nie zaniedbuje mnie, mam tatę. Cieszę się, że jest teraz taka mniej spięta lękiem o to z czego będziemy żyć. I dużo częściej się śmieje. Pewnie, oboje z tatą tęsknimy i nieraz jest nam smutno i jej też nie jest łatwo. Wielu rodziców moich koleżanek ciężko pracuje od rana do wieczora przez cały rok a potem też wyjeżdża do pracy, często na całe wakacje, na truskawki, na borówki amerykańskie, do zbierania fasolki szparagowej. Ale przecież wszyscy wracają. I chyba bardziej niż ja „osierocone” są te dzieciaki, które ciągle są podrzucane do dziadków czy widzą rodziców kilka minut przy śniadaniu i w niedziele. ”

Marcin jest mniej optymistyczny niż Asia. Małą siostrzyczkę zabiera do samochodu babcia a my możemy porozmawiać. Jego mama zaczęła wyjeżdżać do pracy w opiece po śmierci taty, 4 lata temu. Marcin jest rozgoryczony na to, że mama nie szuka pracy w Polsce. Mają mieszkanie, nie mają kredytów do spłacenia, mama ma dobry zawód i jego zdaniem nie musi szukać pracy zagranicznej. Marcin się uczy ale zarabia na swoje potrzeby przy prostych pracach fizycznych, tak jak i jego koledzy, których rodzice pracują w Polsce. Otrzymuje też rentę rodzinną po tacie. On pamięta jak było fajnie, kiedy cała rodzina była w komplecie, na czym polega życie w rodzinie, z matką i tatą. Babcie i dziadkowie wspaniale się opiekują i nim i jego siostrą, jednak Marcin pomimo tego uważa, że jego mała siostrzyczka to właśnie taka „eurosierotka”. I on trochę też. Jego zdaniem mama pracuje za granicą, ponieważ nie radzi sobie z sytuacją po śmierci taty. On czuje się jeszcze gorzej, tak jakby stracił oboje rodziców. Mama siedzi w Niemczech po dwa – trzy miesiące, do domu wraca najwyżej na miesiąc. I pomimo tego, że ucieka od nich, chciałaby wychowywać dzieci przez telefon. „Moja mama potrafi zadzwonić do mnie w sobotę o 23, żeby zapytać czy już wróciłem do domu. Śmieszne to jest, przecież mogę ją okłamać a ona nie ma odwagi zadzwonić tak późno do dziadków, żeby zapytać czy faktycznie jestem w domu. Teraz podchodzę do tego inaczej ale jak miałem 14-15 lat to byłem na nią strasznie wkurzony za te głupie telefony. Nieraz na złość nie odbierałem, żeby się denerwowała. Kiedy pracuje w Niemczech jako opiekunka dzwoni do mnie po kilka razy dziennie. Jak przyjeżdża do domu to właściwie nie wie o czym ze mną rozmawiać. A skąd ma wiedzieć, ona już właściwie mnie nie zna. Żal mi strasznie mojej siostrzyczki. Dopiero niedawno zaczęła rozumieć, że w naszym życiu jest coś nie tak. Że inne dzieci nie mieszkają przez tydzień u jednych dziadków a potem u drugich, że mama to nie jest taki ktoś, kto mówi codziennie przez telefon, że ją bardzo kocha i raz na jakiś czas przyjeżdża z prezentami i chodzi z nią do zoo. Jak mama zaczęła jeździć do pracy za granicą to ona miała dwa latka. Na początku płakała za tatą, za mamą a potem zapomniała. Była taka malutka, nic dziwnego. Nie mogę tego zrozumieć, jak można wyjechać do opieki nad obcymi staruszkami w Niemczech a zostawić opiekę nad własnymi dziećmi? Może łatwiej bym to przyjął gdyby miała jakąś pracę sezonową w ogrodnictwie czy rolnictwie. Nie mogę tego znieść jak opowiada co lubi jeść jakiś kolejny staruszek a nie wie co najbardziej lubi na śniadanie moja siostrzyczka. Dobrze, że mamy chociaż dziadków. Po mojego najlepszego kumpla w zeszłym roku przyszła opieka społeczna z policją. Bardzo spokojny chłopak, też ma siostrę, trochę starszą od mojej. Jego dziadkowie nie żyją a i matka i ojciec ciągle za granicą. Fajną sąsiadkę mają, jego rodzice zostawiali jej trochę kasy żeby się dziećmi zajmowała. Jak nagle zachorowała to ktoś musiał donieść. Myślimy, że szkoła, bo kolega jest super ale chyba nie bardzo radził sobie z praniem i gotowaniem. Zabrali ich z domu najpierw na pogotowie opiekuńcze a potem do rodziny zastępczej. Najlepsze, że rodzice zjawili się dopiero po trzech miesiącach. I byli bardzo zdziwieni, że mieli sprawę sądową i jeszcze musieli zapłacić koszty opieki nad dzieciakami. Wrócili do domu, matka przestała wyjeżdżać. Tylko, że oboje mają już zrytą psychę. Wydaje ci się, że jesteś normalnym dzieckiem, że żyjesz normalnie, że tak musi być, że mama i tata ciągle gdzieś w pracy a tu nagle policja przychodzi i mówi, że jesteś patologią. U mnie to jest tak, że los zdecydował, że my z siostrą nie mamy taty a mama sobie z tym nie radzi. Mimo wszystko nie jest tak najgorzej. U innego kolegi zmarła mama i ojciec się rozpił. Sam nie wiem co jest gorsze – być „eurosierotą” i mieć mamę przy sobie co jakiś czas na miesiąc i codziennie przez telefon czy mieć rodzica codziennie przy sobie ale patrzyć jak się stacza…”

Cytujemy za Wikipedią (http://pl.wikipedia.org/wiki/Eurosieroctwo):

Eurosieroctwo– skutekmigracjijednego lub obojgarodziców, w wyniku którego dzieci pozostają najczęściej pod opieką drugiego współmałżonka, dziadków, dalszej rodziny, a nawet same.

(…)Konsekwencje naznaczenia dzieci z rodzin migracyjnych mianem eurosierot mogą być dotkliwe dla rodziny. W przypadku rodzin migracyjnych, które decydują się na migrację zarobkową, motywem przewodnim pozostaje dążenie do poprawienia warunków bytowych dzieciom, czy nawet zapewnienie niezbędnego minimum finansowego rodzinie.Stygmatyzacjarodziny w kierunku wizerunku rodzica migranta, wyjeżdżającego w celach zarobkowych może doprowadzić do sytuacji, gdzie nikt z owej rodziny nie poinformuje o zaistniałej sytuacji szkoły czy innych instytucji, co może znacznie utrudnić wsparcie i pomoc dziecku podczas nieobecności jednego z rodziców[4].”

Zdjęcia pochodzą z serwisu:

http://www.freeimages.com/

6
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
WandaarbeitlandiamamaamaMaria Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ania
Gość
Ania

moje córcie tułają się u babci… ale nie mam szansy na jakąkolwiek pracę w naszym pięknym kraju

Maria
Gość
Maria

Szans na prace jest dużo, tylko za jakie pieniądze.Cieszmy się,że mozemy wyjeżdżać, bo były czasy,kiedy zarobione dolary trudno było sprzedać w korzystnych cenach, bo było się inwigilowanym przez SB i sprawdzanym do 5 pokolenia włącznie, dlaczego wyjeżdżamy na Zachód.
Te pieniądze zarabiamy dla dzieci,aby mogły dorównać rówieśnikom.
Pozdrawiam

mama
Gość
mama

dzieci płacą najwyższą cenę za nieudolność polityczną Polski, sama jeździłam i wiem co to znaczy przestać rozumieć swoje dziecko, jednak były pieniądze a nie depresja i straszna bieda, jeżeli chodzi o mnie to za chlebem wyjadę gdzie się da…nie będę patrzeć jak dziecko ogląda głód i upadek własnego rodzica

arbeitlandia
Gość
arbeitlandia

Szara rzeczywistość ….

ama
Gość
ama

wkurza mnie drukowanie ofert pracy – nieaktualnych.Po co? Dla kogo?

Wanda
Gość
Wanda

Popłakałam się czytając Marcina . Mój syn nienawidził mojej walizy , wielkiej walizy. Gdy ją widział , wiedział ze będę wyjeżdżać . Byłam u Niemki, która zabroniła mi kontaktów z moja rodziną , a tylko 5 minut miałam na rozmowę z rodziną – 5 ro dzieci . Chciałam je zapłacić za te 5 minut, ale się nie zgodziła. Najmłodszy mój syn,który tak bardzo za mną tęsknił. zbliżył się wtedy do ojca. Jednak , była to krzywda mojej rodziny i tego nie zapomnę. Baba – Niemka była po wylewie

Najczęściej czytane

Emerytura w Niemczech

Opiekunki osób starszych, które podejmą legalną pracę w Niemczech, na umowę o pracę według niemieckiego prawa, mogą liczyć na nabycie praw emerytalnych w Niemczech. Od 1 maja 2004 roku obowiązują dla (…)

Czytaj więcej

Najczęściej komentowane

Ogłoszenia „szukam zmienniczki” – na co uważać

Kiedy interesuje nas praca w opiece, spotykamy ogłoszenia o treści „szukam zmienniczki”, najczęściej zamieszczane na portalach społecznościowych. Chociaż może wydawać się, że jeżeli opiekunka szuka (…)

Czytaj więcej