Właśnie. Co wtedy? Pracujemy codziennie z osobami starszymi. Widzimy i smutki i radości jakie niesie ze sobą podeszły wiek. Wiele opiekunek osób starszych to osoby z grupy wiekowej 50Plus , dużo jest osób, które mają już „6” z przodu. W tym wieku coraz częściej i realniej zaczynamy zastanawiać się nad własną starością.

Starość – to nasza przyszłość. Czy praca w opiece wpływa na nasze wyobrażenie o własnej przyszłości? Z łatwością przychodzą nam skargi na zachowania osób starszych, które utrudniają nam pracę. Z łatwością krytykujemy otoczenie naszych podopiecznych – dzieci, wnuki, współmałżonków, sąsiadów, przyjaciół, służby medyczne. A jak to będzie z nami i z naszym otoczeniem, jeżeli utracimy sprawność umysłową lub fizyczną? Rozmawialiśmy na ten temat z opiekunkami, które przekroczyły 60 rok życia.

Pani Janina ma 67 lat, nie ma zawodu, zawsze była – jak sama o sobie mówi – gospodynią domową. W Niemczech pracuje od 14 lat. Wiadomo, kiedyś „na czarno” a od ponad 8 lat korzysta z ofert pracy w polskich i niemieckich pośrednictwach. Jest jedną z tych opiekunek, które są marzeniem niemieckich rodzin – doświadczona, bardzo dobra znajomość języka niemieckiego, pogoda ducha, uśmiech na twarzy. W sprawie własnej starości ma stanowcze stanowisko. Zapowiedziała dzieciom i wnukom, że jeżeli kiedykolwiek przestanie jej „pracować głowa”, zachoruje na demencję to absolutnie nie chce być oglądana codziennie w takim stanie przez swoich bliskich. Chce być, jak to się mówi „oddana” do ośrodka opiekuńczego. Tyle napatrzyła się na zmiany w osobowości i zachowaniach swoich podopiecznych, że nie chce narażać na emocjonalne przeżycia swoich najbliższych. Nie ukrywa, że jej córki nie do końca zgadzają się z jej stanowiskiem. Kochają ją i są skłonne do poświęcenia czasu swojego i swoich dzieci na opiekę nad nią, jeżeli będzie taka potrzeba. Pani Janina uzasadnia swoją wolę skierowania do domu opieki tym samym argumentem co najbliżsi – kocha ich. I ta miłość do rodziny sprawia, że nie chce, żeby widzieli jak o nich zapomina, jak zapomina o tym, że byli dla niej najważniejsi. Sama opiekowała się dzień i noc przez 3 lata swoją mamą, która chorowała na raka płuc. Uważa, że to była inna sytuacja ponieważ mama nie była osobą starszą (zmarła w wieku 55 lat), była świadoma tego co się dzieje z nią i wokół niej. Przyjmowała opiekę córki z wdzięcznością i dodawało jej to sił w walce z chorobą. Ze starości nie da się wyleczyć. Pani Janka jest więc pewna, że to zupełnie inne sprawy – nieść pomoc w chorobie ciała a poświęcać się opiece nad kimś kto stracił całkowicie sprawność umysłu.

Pani Bronka, 64 lata widzi całe zagadnienie humorystycznie. Wyobraża sobie, że jak dożyje 85 lat to rodzina wynajmie dla niej opiekunkę (to, że chce zostać we własnym domu bez względu na stan zdrowia jest dla niej oczywiste). Pewnie z jakiegoś kraju azjatyckiego albo afrykańskiego, który będzie poza Unią i strefą Euro. I śmieje się, że jej będzie wtedy wszystko jedno kto się nią zaopiekuje i na jakich zasadach. To jej dzieci będą musiały sobie poradzić z sytuacją – znaleźć w dalekim świecie kogoś kto potrafi sklecić po polsku chociaż parę słów, załatwić tanie połączenia telefoniczne z egzotycznym krajem, godzić się na przyzwyczajenia żywieniowe opiekunki. Ma tylko nadzieję, że nie będzie to pani, która np. jada i przyrządza wyłącznie dania z kuchni swojego kraju pochodzenia bo w Polsce może być problem ze zorganizowaniem odpowiednich produktów. Żartuje też, że nie wiadomo jak się potoczą losy Europy i może za te 20 lat to Niemki będą szukały pracy w Polsce. Żarty żartami, jednak od kilku lat odkłada sobie pieniądze. Na to, żeby mieć na stare lata po prostu na opiekę. Nie dlatego, że nie liczy na wsparcie własnej rodziny, tylko tak, na wszelki wypadek, gdyby stan zdrowia lub sytuacja materialna nie pozwoliła dzieciom i wnukom na poświęcanie jej odpowiedniej ilości czasu. Nie oczekuje od swoich bliskich, że rzucą wszystko żeby się nią zająć od rana do rana. Chce jednak za wszelką cenę zostać do końca w swoim domu, odejść w swoim łóżku a nie w szpitalu, w pustym pokoju, podłączona do aparatury medycznej.

Pani Alina ma równo 60 lat, uprawiała niegdyś zawodowo sport, dużo jeździła po świecie, prowadziła własne przedsiębiorstwo. Realia prowadzenia własnej działalności gospodarczej wymagają podejmowania ryzyka i kiedyś podjęcie tego ryzyka stało się fiaskiem jej firmy. Szukając szansy na zarobienie pieniędzy na utrzymanie i spłaty zaległości zaczęła pracować w opiece nad osobami starszymi. Polubiła tą pracę ale też obserwowanie rodzin niemieckich i całej sytuacji w Niemczech związanej z problemem społecznym związanym z zapewnieniem bezpiecznego i dobrego spędzenia schyłku życia tak dużej części społeczeństwa, skłoniło ją do refleksji na ten temat z innego punktu widzenia. Jest przerażona perspektywą długiego życia w przypadku choroby ciała bądź umysłu ponieważ boi się, że nie będzie jej stać na to, żeby ktokolwiek jej pomógł. Jej syn niedawno zginął tragicznie, nie miał dzieci, mąż zmarł kilka lat temu na zawał. Jest najmłodsza z rodzeństwa a jej brat i siostra (oboje bezdzietni) mieszkają od lat 80-tych w Australii. W Polsce nie ma żadnej bliskiej rodziny. Boi się, że państwo nie zatroszczy się o nią tak jak jest to zorganizowane w Niemczech. Prowadzenie działalności gospodarczej było fajne ale nie może liczyć na zbyt dużą emeryturę. Odkłada pieniądze na prywatną opiekę. Pewnie będzie ją stać na dobry ośrodek. Najbardziej boi się samotności – tego, że nikt jej nie przytuli, nie pogłaszcze, nie okaże odrobiny ciepła i czułości. Widzi po swoich podopiecznych w Niemczech, że największą potrzebą starości, nawet tej opanowanej przez Alzheimera, Parkinsona czy inne choroby jest to najwcześniejsze wspomnienie z dzieciństwa jakim jest dotyk matki. Jej samej kiedyś trudno było przytulić czy pocałować na dobranoc staruszkę czy staruszka. Nie wstydzi się powiedzieć, że w swoich podopiecznych widziała na początku tylko brzydkie stare, specyficznie pachnące, niezgrabne istoty. I widziała, że nawet bliscy tych ludzi też trochę tak na nich patrzą. Dzieci może nie ale już dla wnuków pocałowanie czy przytulenie sędziwego dziadka to coś okropnego. Dla ludzi starszych to jest zdaniem Pani Aliny największa przykrość starości. Kiedy to zrozumiała, stara się nie tylko zadbać o higienę osobistą, porządek, posiłki ale również przytulić, pogłaskać po ręce. Ma nadzieję, że to dobro do niej wróci. Kiedyś, w jakimś nowocześnie urządzonym ośrodku w Polsce może otrzyma oprócz zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych odrobinę ciepła i serdeczności …..

Pani Marianna, 63 lata, jest pewna, że bez względu na wszystko jej jedynym i całkowitym oparciem na starość będzie najbliższa rodzina. Ma to szczęście, że jej dzieci nie wyemigrowały za pracą za granicę, prawie cała rodzina mieszka w tym samym mieście. Nie krytykuje Niemców, nie wdaje się w oceny czy to dobrze czy źle, że powierzają opiekę nad swoimi bliskimi obcym ludziom. Liczą się dla niej tylko jej pozytywne doświadczenia z życia rodzinnego w Polsce, kiedy trzeba było zająć się jej własnymi rodzicami czy bezdzietną ciocią. W jej rodzinie, jeżeli ktoś jest w potrzebie może liczyć na pomoc innych. I tych najbliższych – dzieci, wnuków i tych dalszych – kuzynek, siostrzeńców i kumów. Czy liczy na finansowanie opieki przez państwo? Jeżeli chodzi o sprawy medyczne jak najbardziej. W problemach życia codziennego takich jak pomoc w umyciu się, przygotowaniu i podaniu posiłku, pomocy we wstawaniu, pójściu na spacer – absolutnie nie. To jest zadanie rodziny. I nikt rodzinie nie powinien płacić za to, że – jest rodziną. To jest nienaturalne i wręcz psuje więzi rodzinne, powoduje, że ludzie zapominają o tym, że powinni się opiekować bliskimi w potrzebie. Państwo można zmienić, wyemigrować. Rodziny nie, jesteśmy jej częścią i już. Nie wolno wyrzucić członka rodziny z jego domu tylko dlatego, że jest chory, nawet, jeżeli nie do końca zdaje sobie sprawę z tego kim jest i gdzie jest. W takim duchu wychowała swoje dzieci i szczerze wierzy w to, że bez względu na to, co przyniesie jej starość i ile będzie miała pieniędzy to rodzina zrobi wszystko, żeby osobiście otoczyć ją jak najlepszą opieką.

W nawiązaniu do tematu polecamy artykuł „Niemcy nie chcą opiekować się rodzicami – stereotyp, prawda czy niezrozumienie?”

7
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
krystynahaniaemmamariijana Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
mira
Gość
mira

Wydaje mi się, że to duże uproszczenie sprawy.Niemców po prostu stać na to, żeby wynająć opiekunkę. W Polsce też pracuje dużo opiekunek, tylko za mniejsze pieniądze no i inne godziny pracy.Wszystko zależy od rodziny, możliwości, itd. A swojej przyszłości nie zaplanujemy, bo przy naszych planach Pan Bóg tarza się ze śmiechu.W rodzinie mam takie przykłady, że scenarzysta by tego nie wymyslił. Nie mówię o skrajnych wypadkach, gdzie rodzice żyją dłużej niż dzieci.Bądżmy dobrej myśli,dużo zdrowia życzę wszystkim opiekunkom.

opiekunka
Gość
opiekunka

Z tym dawaniem ciepła osobie chorej jest bardzo różnie.Jak ze wszystkim. Zdarza się że chory/a i rodzina /mam na myśli Niemcy/ odwzajemnia to, są tacy że sobie wręcz nie życzą, tylko zrobić swoje i tyle, a bywa i tak – rzadko na szczęście, te opiekunki które dłużej jeżdżą to wiedzą -że głaszczesz, tulisz a podopieczny /a pokrzykuje, wykorzystuje to, wręcz ordynusem się staje.Należy, nie ukrywając niczego zgłaszać rodzinie nieprzyjemne przypadki. Dla wspólnego dobra.

jana
Gość
jana

Często widać ogłoszenia do 2 osób/ choćby i to obok/ i 1150,jest to pensja raczej do jednej osoby, a nie do dwóch.Sadzę że nie powinnyśmy się na to godzić. Do 2 osób 1300 euro i trzeba o to walczyć.

marii
Gość
marii

Nigdy nie biore szteli gdzie do 2 osob jest 1300e.mam gewerbe i rodziny w takim przypadku placa 1600-1800e.trzeba sie cenic na samym poczatku ustalam warunki.

emma
Gość
emma

Nie spotkałam jeszcze dotąd opiekunki z takimi zarobkami – to do marii

hania
Gość
hania

Emma,wi,ec widocznie z niewieloma rzeczami sie jeszcze nie spotkałaś. Marii,ma racje,trzeba sie cenić,jezeli oferuje sie doświadczenie,ma sie swiadomosc ze swoja prace wykonuje sie dobrze,trzeba żadać odplowiedniej zapłaty.Nasz praca to zajęcie 24h

krystyna
Gość
krystyna

Ja opiekowałabym się za 1300 euro dwoma osobami.Szkopuł w tym ,że nie znam j.niem.W Polsce przez ponad 8 lat pracowałam u pewnej rodziny za 300 zł tygodniowo.Pierwsze 2 lata opiekowałam się starszą chorą panią i dwójką dzieci w wieku szkolnym.(Rodzice pracowali za granicą)Do obowiązków należało …pranie,sprzątanie,robienie posiłków ,w okresie jesiennym szykowanie zapasów na zimę , nawet zbierałam i suszyłam grzyby.Przed każdymi świętami generalne porządki (okien do mycia 14 szt.)pieczenie ciast ,robienie pierogów i uszek na wigilię.Odeszłam w 2014 na wakacje i już nie powróciłam ,,,,babcia nie żyje a dzieci są na studiach.Nigdy nie narzekałam ,bo w domu robię to samo… Czytaj więcej »

Najczęściej czytane

Emerytura w Niemczech

Opiekunki osób starszych, które podejmą legalną pracę w Niemczech, na umowę o pracę według niemieckiego prawa, mogą liczyć na nabycie praw emerytalnych w Niemczech. Od 1 maja 2004 roku obowiązują dla (…)

Czytaj więcej

Najczęściej komentowane

Ogłoszenia „szukam zmienniczki” – na co uważać

Kiedy interesuje nas praca w opiece, spotykamy ogłoszenia o treści „szukam zmienniczki”, najczęściej zamieszczane na portalach społecznościowych. Chociaż może wydawać się, że jeżeli opiekunka szuka (…)

Czytaj więcej