Doświadczone opiekunki nie boją się osób starszych i ich chorób. Znają swoją pracę na wylot, wiedzą co kiedy i jak należy zrobić przy chorym. Potrafią poprzez cierpliwość, wyrozumiałość, umiejętne postępowanie ułożyć dobrze pracę nawet przy osobach z ciężką demencją. Nie straszna dla nich informacja, że chory na Alzheimera bywa agresywny, nie przerażają ich ciągłe biegunki i konieczność dźwigania podopiecznego. Większość jednak jak jeden mąż przed przyjazdem do nowej pracy w Niemczech drży przed tym, jakie będą …. córki osób starszych. To jest ta największa niewiadoma i to jest ten czynnik, który wprowadza opiekunki osób starszych w stan niepewności. Nie ma przy tym znaczenia czy córka mieszka z rodzicami czy mieszka na tej samej ulicy czy w innym mieście. Córki bywają bardziej kłopotliwe niż chorzy rodzice. Poruszyliśmy temat współpracy pomiędzy opiekunką a dziećmi podopiecznego w rozmowie i z córkami i z opiekunkami.

Przez dom 98-letniego ojca Pani Margo przewinęło się przez rok 11 opiekunek z Polski. Starszy pan jest spokojną, miłą osobą, nie ma żadnych wyraźnych schorzeń poza cukrzycą, jest tylko ze względu na wiek bardzo kruchy, większość czasu spędza w ulubionym fotelu na drzemce przed telewizorem. Trzy opiekunki, które się nim zajmowały zgodziły się na krótką wypowiedź na temat tego miejsca pracy i wszystkie trzy zgodnie stwierdziły, że stella byłaby bardzo fajna ale …. Powodem dla którego każda z nich z mniejszym lub większym hukiem i fajerwerkami po kilkunastu dniach pakowała błyskawicznie walizki była córka. I nic więcej nie chciały dodać. Nasza zaprzyjaźniona niemiecka studentka dziennikarstwa, poproszona o przeprowadzenie wywiadu z tą panią, napisała do nas w mailu, że dokładnie rozumie polskie opiekunki i nie jest w stanie po ponad dwugodzinnej rozmowie napisać sensownego tekstu. W jej opinii, najłatwiejsze dla oddania charakteru rozmowy byłoby nagranie syczenia rozzłoszczonego bez powodu węża i wyszłoby na to samo. W skrócie: Pani Margo (68 lat) ma swoje zdanie – uważa, że przyczyna konfliktów i konieczności szukania ciągle nowej opiekunki dla taty leży tylko i wyłącznie po stronie opiekunek. Pani Margo pamięta dokładnie każdą panią i potrafi podać przyczyny dla których została przez nią zwolniona. Krótkie podsumowanie: Pierwsza, Marta, podpadła jej, ponieważ robiła dziwne miny, kiedy Pani Margo mówiła jej co jest w domu źle zrobione. Druga, tak się złożyło, że też Marta, pyskowała. Trzecia, Gertruda, była wiejską babą, czwarta była za gruba, piątej jakoś tak źle z oczu patrzyło, szósta za mocno się malowała, siódma była bezczelna, ósma nie nadawała się do niczego itp. itd. Na nieśmiałe próby wtrącenia jak ocenia sposób sprawowania opieki nad tatą, bo przecież to był cel zatrudnienia opiekunki Pani Margo powiedziała tylko, że ona płaci więc opiekunka ma się jej podobać. Trudno – wywiad nie wyszedł 🙂

To jest chyba najbardziej przykra sytuacja w pracy w opiece w Niemczech, kiedy właśnie zapewnienie opieki osobie starszej, cel tej pracy, schodzi na bok a na pierwszy plan wysuwają się problemy wywoływane przez dzieci osób starszych. Najczęściej starcia dotyczą wizji opieki jaką ma np. córka starszej pani a potrzebami osoby starszej o które walczy opiekunka. Ot, choćby o której mama ma rano wstawać. Opiekunka otrzymuje stanowcze zalecenie, żeby wiekowa, dementywna mamusia codziennie wstawała o tej samej porze. Opiekunka widzi, że czasami staruszka ma ochotę jeszcze trochę pospać i uważa, że nie ma prawa na siłę wyciągać z łóżka zaspanej pani, że trzeba jej w końcu na stare lata pozwolić żyć w takim rytmie jaki jej pasuje. No i konflikt gotowy! Córka żąda, żeby tata codziennie wyszedł na przynajmniej półgodzinny spacer a opiekunka widzi, że czasami starszy pan nie ma na to ochoty. Awantura! Opiekunka dba o dietę cukrzycową ale czasami pozwoli babci – łasuchowi na jakąś naprawdę małą słodką przyjemność. Dramat i oskarżenia! Najgorzej jest, kiedy starsza pani czy pan mają kilkoro dzieci. I tu się zaczyna niekiedy prawdziwa kołomyja. „Proszę często wietrzyć”, „Dlaczego Pani tak często otwiera okna”, „Tata ma jeść to na co ma ochotę”, „Tata ma mieć ścisłą dietę”, „Piwo do obiadu absolutnie zabronione”, „Dlaczego Pani nie daje tacie piwa do obiadu, on to bardzo lubi”. Przykłady można mnożyć w nieskończoność.

Postawa dzieci osób starszych rzadko wynika z tak złej woli, jak u naszej Pani Margo. W pracy w opiece w Niemczech spotykają się ze sobą po prostu obcy, dorośli ludzie. I każdy czegoś oczekuje, każdy przez pryzmat swoich doświadczeń uważa, że jego wybór, jego zdanie, jego opinia, jego sposób postępowania jest jedyny i najlepszy. Dzieci osób starszych, te nasze tytułowe „nieznośne córki”, przeważnie nasze rówieśnice albo niewiele starsze od nas, autorytatywnie uważają, że ich wiedza na temat potrzeb rodziców jest bardzo duża i prawdziwa. Nieczęsto jednak mieszkają na co dzień z rodzicami, z reguły od wielu lat żyją w osobnych gospodarstwach domowych i ich wiedza o rodzicach jest wiedzą o nich, kiedy byli jeszcze zdrowi i w pełni samodzielni. Gdy rodzice wymagają pomocy opiekunki oznacza to, że ich świat, świat który córki znają od dziecka i chciałby zatrzymać, zmienia się. Dzieciom a zwłaszcza córkom trudno to zrozumieć. Tak samo trudno jest dzieciom zrozumieć i tu pojawia się zazdrość a za zazdrością często stoi złość, że mama i tata nagle większym zaufaniem obdarzają obcą osobę – opiekunkę, że ta obca osoba, która jest u nich zaledwie kilka tygodni uważa, że wie lepiej co jest właściwe dla rodziców. Tak samo w Polsce jak i w Niemczech opieką czy jej organizacją raczej zajmują się dzieci, które walczyły całe życie o akceptację rodziców. I nie mogą potem znieść tego, że opiekunka tą akceptację uzyskuje bardzo szybko. Konflikt może pojawić się niestety bardzo szybko też na tle umiejętności komunikowania się córki z opiekunką. Taka błahostka jak przygotowanie kawy. Córka odwiedza systematycznie rodziców i chce się napić z nimi kawy. Niewiele jest opiekunek, które w momencie, kiedy córka normalnie powie „mogłabym prosić o zrobienie kawy” poczuje się urażonych. Ale te, które usłyszą wypowiedziane z przekąsem „ na przyszłość mogłaby się pani nauczyć, że jak przychodzę do mamy to trzeba podać mi kawę” nie będą raczej reagować pozytywnie i może się wymknąć „nie jestem twoją służącą”. Czasami przyczyną konfliktu jest zwykła walka pomiędzy córką a opiekunką o ustalenie prymatu, taka mała polityczno – domowa walka o władzę, jak ma miejsce pomiędzy teściową i synową… Bywa też tak, że córka oczarowana cudownym wizerunkiem medialnym opiekunek z Polski podświadomie liczy na to, że sama obecność opiekunki przywróci mamie czy tacie zdrowie i młodość. Kiedy to niemożliwe oczekiwanie się nie spełnia, przenosi winę za brak pozytywnych zmian w stanie zdrowia rodzica na brak umiejętności opiekuńczych.

Jak sobie radzić w sytuacji niezgodności z córką czy synem osoby starszej? Jedna reguła, jedna zasada – starać się w każdym momencie, w każdej rozmowie, w każdym konflikcie pamiętać i nie bać się o tym powiedzieć, że córka i opiekunka spotkały się w życiu tylko i wyłącznie dlatego, że ktoś stary i schorowany potrzebuje pomocy. I to powinno być najważniejsze. Jeżeli przesunięcie punktu ciężkości rozmów, polemik i dyskusji na osobę starszą nie przynosi skutku, nie udaje się znaleźć kompromisu – mówi się trudno, warto rozważyć czy podporządkować się oczekiwaniom córki czy pomyśleć o zmianie miejsca pracy.

Na zakończenie sympatyczna historia opowiedziana nam przez 44-letnią Anię o jej „problemie” z córką starszej pani, problemie o raczej nietypowym charakterze:

„Pracuję w opiece nad osobami starszymi w Niemczech 6 lat, wcześniej jeszcze przez rok pracowałam jako opiekunka we Włoszech. Wiem, że wiele dziewczyn nie lubi, jak jest rodzina w domu ale ja zawsze wolałam taką pracę, gdzie w domu byli członkowie rodziny. Uważam, że łatwiej się wtedy organizuje czas wolny no i mogę rozwijać znajomość języka. Miałam parę razy lekkie tarcia z córkami podopiecznych ale jakoś się zawsze w końcu fajnie układało.

Trafiłam w ubiegłym roku do takiego domu, gdzie z tatą 87 lat, silna demencja ale spokojny, mieszkała jego 37-letnia córka z drugiego małżeństwa. Niesamowicie energiczna i sympatyczna kobieta. Nie wiem z czego żyła ale nie pracowała, dom był bardzo elegancki i nie było żadnych problemów z finansami. Nie wiem co się działo z jej mamą, nigdy o tym nie wspominała. Nie zajmowała się tatą sama, ponieważ chorowała na raka piersi, często przebywała na różnych kuracjach w szpitalu. Kiedy jednak była w domu, tak bardzo mi współczuła monotonności i tego specyficznego osamotnienia, z jakim wiąże się praca z osobami starszymi, że organizowała mi rozrywki. Jej tata od godziny 19 do 7 rano spał bardzo spokojnie, dostawał leki nasenne. Oprócz tego miał taką specjalną elektroniczną matę przed łóżkiem, która w momencie gdyby wstał, uruchamiała alarm w jej komórce i u nocnych służb medycznych. Pracowałam tam 5 miesięcy, nie było to potrzebne, tata spał spokojnie. Kiedy Brigit była w domu, nie mogła się doczekać, kiedy położę tatę spać. I zaczynało się – albo przychodzili do nas goście albo na siłę zabierała mnie do swoich przyjaciół, na koncerty, na wystawy, na kolację do interesującej restauracji, do kina. Poznałam mnóstwo ciekawych ludzi, jadłam wspaniałe rzeczy, byłam na bieżąco z premierami filmów i każdej wystawy. Było to z jej strony naprawdę fajne ale … Żegnałyśmy gości albo wracałyśmy do domu przeważnie po północy. Birgit mogła na drugi dzień spać do godziny 11-12 a ja musiałam wstać najpóźniej o 6.30 i cały dzień zajmować się jej tatą. Oprócz tego wieczorami wolałam mieć czas dla siebie – na rozmowy przez Skype z dziećmi, mężem, swoimi rodzicami i przyjaciółmi. Bardzo fajnie jest mieć góra 1-2 razy w tygodniu rozrywkę ale Birgit potrafiła przez 2-3 tygodnie pod rząd codziennie organizować mi wieczory. Zaprosiła na tydzień mojego męża, którego też włączyła w wir codziennych rozrywek. Wyjeżdżał do Polski wykończony i chyba nie do końca przekonany o tym, że moja praca jest ciężka. Nawet nie mieliśmy czasu spokojnie ze sobą porozmawiać. W którymś momencie byłam już tak zmęczona, że zdobyłam się na szczerość i powiedziałam jej, że doceniam jej zaangażowanie w to, że chce, żebym miała możliwość oderwania się od pracy z jej tatą, że te wszystkie spotkania, imprezy, kolacje, wyjścia są dla mnie czymś cudownym ale muszę mieć więcej czasu dla siebie i swojej rodziny. Liczyłam się z tym, że poczuje się urażona czy nawet się obrazi. Pierwsza reakcja Birgit była faktycznie niezbyt miła, żachnęła się i powiedziała, że nie rozumie o co mi chodzi, że przecież ona nie musi mnie ze sobą zabierać, że robi to z sympatii i uprzejmości dla mnie. Było mi głupio ale brnęłam dalej i powiedziałam, że moja córka i mój mąż są niespokojni, ponieważ w ciągu dnia nie mam kiedy z nimi porozmawiać ze względu na obowiązki przy jej tacie a wieczorem się bawię. Zrozumiała w końcu o co chodzi i ustaliłyśmy, że będę jej mówiła, kiedypoczuję na tyle zmęczona monotonią pracy że będe potrzebowała się odprężyć w towarzystwie zdrowych ludzi. Nie ukrywam, że przez pierwszych kilka dni atmosfera między nami była napięta ale to była inteligenta kobieta i potrzebowała tylko czasu na przemyślenie sytuacji, wszystko się dobrze pomiędzy nami ułożyło.”

Zdjęcia pochodzą z serwisuhttp://www.freeimages.com/

14
Dodaj komentarz

avatar
12 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
13 Comment authors
MikaAnettaMenaopiekunkaAli Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Maria
Gość
Maria

Córka mojej podopiecznej była zazdrosna o swoją mamę.My z babcią przytulamy się,dziękujemy sobie po 10 razy…ale teraz i z córką mojej Pani się przytulamy ,mówię Babci o tym,że ma wspaniałą córkę(oczywiście ona jej powtarza,kiedy mnie nie ma z nimi)i jest już wszystko ok.

Zeta
Gość
Zeta

też spotkałam się z zazdrością o podopieczną. Dla niej zawsze liczył się tylko syn, który nie poczuwał się oczywiście do opieki nad mamą na starość. Córka była zawsze trochę w okazywaniu miłości rodzicielskiej pomijana i czuła to. A mnie moja babcia bardzo polubiła i kiedy przychodziła córka bywało bardzo niezręcznie. Na szczęście córka nie odreagowywała swojego żalu na mnie. Była w stosunku do mnie w pełni w porządku.

elena
Gość
elena

Witam! Zawsze chciałam poruszyć ten temat.Ponieważ tak się zdarza moje wyjazdy są częste i krótkie z różnych powodów ,wypracowałam sobie sposób na to aby mój pobyt nie przyniósł przede wszystkim dla mnie uszczerbku na mojej psychice ,jeśli zastaję córę typu,,pani Margi,,dostosowuję się do jej wymagań,daję jej odczuć,ze jestem pełna dla niej podziwu,nie wchodzę w zbędne dyskusje i wyjaśnienia,stawiam się w stosunku do niej o trzy poziomy niżej,i daję czas dwóch tygodni,po tym okresie ,jeśli czuję ,że to,, wampir emocjonalny,,oświadczam,że z przyczyn osobistych muszę natychmiast wyjechać.Żegnam się dziękując za wszystko,nie dając żadnych wyjasnień.Najczęsciej słyszę,,tak nam przykro bo nawet nie zarobiłaś pieniędzy.Mnie… Czytaj więcej »

Ryba
Gość
Ryba

Ja niestety też się spotkałam z podobnym traktowaniem przez jedyną córkę tych państwa którymi się opiekowałam. Sądzę że ja nie jestem upoważniona do rozwiązywania problemów emocjonalnych i stosunku między rodzicami i dziećmi. Trochę za dużo się od nas wymaga. Zastanawiam się czy to nie jest czasami tak że te panie (córki czy synowie) nie czują się przypadkiem jak pan i władca nad opiekunką i pozwalają sobie wobec opiekunki na nazbyt wiele. Tyle razy słyszałam że to ona płaci i wymaga. Może przyczyna leży raczej w tym że nie ma dokładnie określonych granic i zakresu obowiązków, może warto by się zastanowić… Czytaj więcej »

Marit
Gość
Marit

Wszystkie te artykuły powinny się ukazywać wszędzie gdzie się da ,w niemieckich gazetach w polskich ,a już przede wszystkim polscy pracodawcy wysyłający za granicę opiekunki obowiązkowo powinni się z takimi sytuacjami zapoznać . Opiekunka jest do dyspozycji tylko i wyłącznie osoby starszej ,a jeśli w rodzinie trzeba gotować obiadki dla pozostałych członków i po nich również sprzątać opiekunki powinny mieć dodatkowo płacone,tak już jest że jedzie polska opiekunka do jednej osoby a usługuje całej rodzinie. Jak jeszcze oszukują polskie firmy ??? Mówią ,że starsza osoba mieszka sama ,ale potem cwana niemiecka rodzinka przyjeżdża sobie w odwiedziny na miesiąc ,albo dwa… Czytaj więcej »

andreas
Gość
andreas

Tak się postępuje na ile przeciwnik sobie pozwala.
Pozdrawiam wszystkie opiekunki i ,,babcie,,które w Niemczech poznałem
Andreas

Mary
Gość
Mary

Z dziećmi podopiecznych jest problem,ale to mu musimy ich przekonać do swoich racji, co w danym momencie dla ich rodzica jest odpowiednie.Musimy mieć zawsze argumenty.Ja przed wyjazdem do pracy zawsze się przygotowuję:czytam o danej chorobie,jak należy postępować,czego mogę się spodziewać,jak odżywiać itp.Nie mam żadnych problemów,a nawet córki mojej podopiecznej mnie pytają jaki prezent swojej mamie kupić,co będzie jej odpowiadało i czy dla mnie będzie wygodnie np.ją ubierać.Jesli rodzina widzi profesjonalizm u opiekunki,to będzie liczyła się z jej zdaniem.Posiłki dla rodziny nie do pomyślenia,żeby przygotowywać,ewentualnie odwrotnie,córki dla nas coś przygotowują.Szanujmy siebie i nie pozwalajmy na wykorzystywanie-wystarczy jedno zdanie.

dana
Gość
dana

Witam wszystkich siedze wlasnie u babci (fantastyczna osobka) oraz z corka tej pani WAMPIREM, to co ona wyprawia to przechodzi najsmielsze oczekiwania , nawet nie bede sie rozpisywac bo zajelo by mi to ze trzy strony .Na razie jeszcze sie nic nie odzywam ale lada dzien puszcza mi nerwy I ciekawie nie bedzie .Szkoda mi tylko babci bo ona bidulka nic nie moze zrobic tylko sie podporzadkowywac tej wariatce .Jezdze juz cztery lata do opieki ale jeszcze takiego koszmaru to nie mialam . Cale szczescie ze wychodzi do pracy na dziewiec godzin to mamy z babcia troche spokoju .Ale musze… Czytaj więcej »

rozgoryczona
Gość
rozgoryczona

Ja o dziwo nie spotkalam sie z jakas szczegolna wrednoscia dzieci osob ,ktorymi sie opiekowalam.Przznajmniej w tej kwestii mialam troche szczescia. Co najwyzej spotkalam sie z obojetnoscia wieksza czy mniejsza ,ale to tez pewnie wynikalo z tego,ze te dzieci byly tez oschle dla swoich rodzicow,czekaly tzlko,az ..bedzie juz po wszystkim..takie mialam wrazenie.. Bywaly jednak i corki czy synowie serdeczni,mili ,ktorzy mnie podziwiali,ze w ogole mam odwage wykonywac tak ciezka prace. Niestety ya tym klepaniem po ramieniu nigdy nie szlo zadne chociazby dodatkowe Äpare groszyÄna lody czy kawe.Chcieli bym wrocila ponownie ,ale nie wpadli juz na to,ze moga mi kupic np… Czytaj więcej »

Ali
Gość
Ali

Ja trafiałam na sympatyczne rodziny. Szczególnie druga rodzina bardzo spodobała mi się. Jestem traktowana jak członek rodziny. Gdy ekstra coś zrobię np.skróciłam dziadkowi nowe spodnie od piżamy i rękawy dziadek wręczył mi 20 Euro. Gdy nie chciałam wziąć ,powiedziałam,że zrobiłam to z serca nie dla pieniędzy dziadek z uśmiechem pogroził mi laską ,powiedział ,że on to docenia i należy mi się.Tak więc nie można wszystkich wkładać do jednego wora. Są różne rodziny. Każde nowe miejsce to loteria. Ja bardzo cenię tę rodzinę za wysoką kulturę osobistą.Dlatego z radością wracam do tej rodziny.

opiekunka
Gość
opiekunka

Nie powiem nic oryginalnego że bywa różnie, dzieci naszych podopiecznych bywają bardzo troskliwe zarówno o rodziców jak i opiekunkę, oraz zbywają jednych i drugich. Bywają tez nerwowi bo mając swoje rodziny i kłopoty,a borykają się z cierpieniem swoich rodziców i obcą całkiem opiekunką.Spotkałam tez antypatycznego syna do którego ciężko mi było również poczuć sympatię, ale przynajmniej się starałam.

Mena
Gość
Mena

Pracuję 5 lat w opiece i do tej pory jakoś dobrze układało się z rodzinami podopiecznych. Od roku jestem na kolejnej Stelli, na początku córka dziadka rozpływała się w zachwytach, gratyfikując dodatkowo moją pracę. Nie mam zmienników, do domu jeżdżę na najwyżej 2 tygodnie co kilka miesięcy.Później za śladami tych gratyfikacji zaczęła rosnąć lista wymagań. Oho, zrozumiałam że nie jest to nagroda za mój wkład i mam te gratyfikacje odpracować. Pewnego dnia powołałam się na zakres moich czynności i….. skonczyły sie gratyfikacje. Wniosek nasunął się jeden: dobrze zrozumiałam ten sprytny podstęp córki podopiecznego. Podopieczny jest ok, lubimy się nawzajem ale… Czytaj więcej »

Anetta
Gość
Anetta

Mika

Mika
Gość
Mika

ja jezdzę na opiekę od kilku lat,i zawsze kontakt z pacjentem był OK, tylko właśnie te córki,to jest coś nienormalnego, ostatnio miałam taki przypadek ze corka byla dla mnie dobra a matke traktowała jak szmatę, nie mieszkała z nią, ale potrafiła wieczorem przyjecha i tak zjechać babkę, ze ta biedaczka całą noc nie spała, rano wysoki ciśnienie, cukier i co tylko możliwe i trzeba było lekarza wzywać, ale najczęście jest tak że corkom nie pasi, juz nawet nie wiadommo co, wszystko np. lezacy paproszek urąga do wybuchu wojny jądrowej na swiecie,

Najczęściej czytane

Emerytura w Niemczech

Opiekunki osób starszych, które podejmą legalną pracę w Niemczech, na umowę o pracę według niemieckiego prawa, mogą liczyć na nabycie praw emerytalnych w Niemczech. Od 1 maja 2004 roku obowiązują dla (…)

Czytaj więcej

Najczęściej komentowane

Ogłoszenia „szukam zmienniczki” – na co uważać

Kiedy interesuje nas praca w opiece, spotykamy ogłoszenia o treści „szukam zmienniczki”, najczęściej zamieszczane na portalach społecznościowych. Chociaż może wydawać się, że jeżeli opiekunka szuka (…)

Czytaj więcej