Ja chcę do domu! (Ich will nach Hause gehen!)
Gdzie jest mój dom? (Wo ist mein Haus?)
Ja tu nie mieszkam. (Ich wohne hier nicht)
Wypuść mnie, ja chcę iść do domu. (Lass mich los, ich will nach Hause)
Dlaczego nie pozwalasz mi pójść do domu! (Warum lässt du mich nicht nach Hause gehen?)
Muszę już iść! (Ich muss schon gehen!)
Idziemy już do szkoły? (Gehen wir zur Schule?)
Chodź szybko, wychodzimy, ja muszę zdążyć do szkoły! (Geh schnell, wir gehen schon weg, ich muss zur Schule rechtzeitig kommen!)

Wiele z osób cierpiących na demencję wśród licznych zaburzeń poczucia czasu, miejsca i przestrzeni, czuje przemożną chęć do wyjścia z domu w którym się znajduje (po niemiecku tzw. Weglauftendenz). Podopiecznych z demencją u których pracujemy w Niemczech, możemy podzielić ogólnie na dwie grupy: osoby, które potrafią określić cel w jakim chcą wyjść z domu i osoby, które chcą po prostu wyjść, bez określonego celu. W tym artykule chcemy podpowiedzieć, jak postępować z osobami chorymi na demencję, które określają cel dla którego chcą wyjść.

http://www.sxc.hu/photo/957924

Najczęściej podopieczni mówią że chcą iść do domu. Są przecież w domu! Często sami ten dom wybudowali, spędzili w nim szczęśliwie ze współmałżonkami i dziećmi kilkadziesiąt nawet lat swojego życia. Choroby otępienne mają jednak to do siebie, że – upraszczając – wymazują jak gumka wspomnienia. I wymazują te wspomnienia w odwrotnej kolejności, niż one powstały. Czyli – najpierw chory zapomina tego co robił przed chwilą, wczoraj, przedwczoraj,, potem przed kilkoma dniami, miesiącami a w końcu latami. Ostatnie w kolejności są „wymazywane” wspomnienia z najwcześniejszych lat, dlatego dom w którym chora osoba spędziła nawet 50 lat życia, staje się dla niej nagle obcym i przez to nieprzyjaznym miejscem. Dla niej jedynym „domem”, który pamięta jest dom w którym np. spędziła pierwszych kilka lat życia….

Dla opiekunek osób starszych w Niemczech kilka podpowiedzi, jak poradzić sobie z taką sytuacją, kiedy senior uparcie domaga się wyjścia z własnego domu do konkretnego dla niego miejsca „do domu” czy „do szkoły”, która jest drugim pod względem występowania, celem chęci opuszczenia domu przez osoby starsze.

Duża część opiekunek osób starszych próbuje tłumaczyć podopiecznym, że nie muszą a wręcz nie mogą nigdzie iść, że są w swoim domu, że tu mieszkają od wielu lat. Pokazują zdjęcie małżeńskie w sypialni, ulubione bibeloty osoby chorej w nadziei, że doprowadzi to osobę starszą do przypomnienia sobie – tak, to jest mój dom!

http://www.sxc.hu/photo/945183

Niestety, tylko w bardzo wczesnych fazach demencji może to pomóc a w większości przypadków opiekunka niechcący może w ten sposób pobudzić w chorym na demencję agresję. Osoby z demencją, które chcą kategorycznie wyjść do „swojego” domu czy boją się, że spóźnią się do szkoły nie przypomną sobie … Żeby sobie coś przypomnieć, w naszym mózgu musi być takie wspomnienie zapisane. A demencja wspomnienia wymazuje. Jeżeli wyobrazimy sobie mózg jako pamiętnik, zeszyt z kartkami, w którym dzień po dniu spisujemy historię naszego życia, to mózg osoby chorej na demencję, to będzie taki pamiętnik, z którego ktoś bezpowrotnie od końca wyrwał kartki z zapiskami i zostawił tylko kilka tych początkowych.

Co więc można zrobić? Najpierw może o pomysłowości Niemców. Domy opieki, domy seniora, domy dziennej opieki – jak sobie radzą ze staruszkami, którzy chcą iść czy jechać do domu lub szkoły? Postawili tzw. Schein– Bushaltestelle, zwane też Phantom– Haltestelle lub Pseudo– Haltestelle. Są to po prostu „na niby” przystanki – tramwajowe, autobusowe, z wygodnymi ławeczkami do siedzenia gdzie personel domów opieki może posadzić staruszków, żeby czekali na tramwaj czy autobus. Są w Niemczech takie domy opieki, gdzie takie „Schein-Bushaltestelle” znajdują się w pokoju w budynku lub na korytarzu. Czy zdaje to egzamin? I tak i nie. Metoda ma zarówno zwolenników jak i krytyków. Zwolennicy to przeważnie personel opiekuńczy, niemieckie Altenpflegerin i Altenpflegehelferin. Dla nich jest to sposób znacznie upraszający opiekę nad pewną grupą osób starszych.

Dla wielu osób starszych w Niemczech, cierpiących na demencję, siedzenie na przystanku i czekanie (a pojęcie upływu czasu dla chorych na demencję jest najczęściej poza poziomem pojmowania) jest uspokajające. Przeciwnicy tej metody mówią – to oszustwo, to nieludzkie, przecież w którymś momencie trzeba będzie zabrać z takiego miejsca chorego i on może się dopiero wtedy bardzo zdenerwować, trzeba być zawsze szczerym a nie okłamywać.

W praktyce opieki nad osobami starszymi w Niemczech w domach prywatnych, gdzie mamy trochę inny kontakt z podopiecznymi, metoda wyjścia na autobus czy tramwaj zdaje często egzamin (i nie musi to być fałszywy przystanek). W opanowaniu przez opiekunkę osób starszych sytuacji z chorym z Weglauftendenz z określonym celem opuszczenia domu, cała sztuka polega na takim odwróceniu jego uwagi, żeby po prostu zapomniał, że chciał wyjść lub wyjść z nim, ale tak pokierować sytuacją, żeby odwrócić uwagę podopiecznego od nieosiągalnego celu, w którym chciał wyjść np. powrót do domu z dzieciństwa.

http://www.sxc.hu/photo/757780

Brzmi to może trochę nieładnie, ale zadaniem opiekunki osoby starszej ma być m.in. zapewnienie podopiecznemu bezpieczeństwa i spokoju, pomoc w zapanowaniu nad okresami pobudzenia i niepokoju związanego z chęcią zrobienia czegoś o czym wiemy, że jest niemożliwe. Trzeba po prostu pokierować osobą starszą trochę podobnie do tego tak jak kierujemy małymi dziećmi. Dziecko chce zabawkę, której nie możemy kupić? Jeśli małe dziecko dostanie od nas prosty komunikat – nie, nie kupię tego lub nie, nie dostaniesz – będzie płacz, rozpacz, protest na wszelkie możliwe sposoby. Jeżeli powiemy – wiesz, teraz nie możemy kupić tej zabawki, ale za to jak przyjdziemy do domu to pójdziemy razem do kuchni, wezmę cię na ręce, otworzymy szafkę a tam jest dla ciebie niespodzianka. Większość dzieci zapomni natychmiast o tym, że przed chwilką rozpaczało nad zabawką a skieruje swoją uwagę na niespodziankę w domu, choćby to były w efekcie zwykłe płatki śniadaniowe.

W praktyce opieki nad osobami starszymi z demencją najważniejsza jest właśnie umiejętność obserwacji reakcji podopiecznego i szukanie sposobów skierowania uwagi osoby starszej z celów niemożliwych do osiągnięcia na inne, bez odmawiania wprost i zabraniania.

Ewa, która opiekuje się od 2 lat osobą starszą z demencją, tak opisała nam swój sposób: Codziennie rano moja pani (84 lata, diagnoza: demencja z ciałami Lew'ego) po śniadaniu robi się nerwowa, że spóźni się do szkoły. Tak jest naprawdę codziennie od tych dwóch lat. Nauczyłam się już, że mówienie jej, że szkołę skończyła 70 lat temu, że nie musi już chodzić do szkoły, czy po prostu „nie” bo ja muszę np. przygotować obiad itp., nie daje żadnych efektów. Ona nawet nie słuchała moich tłumaczeń tylko koniecznie chciała wyjść, cała roztrzęsiona, że spóźni się do szkoły. Ubierała się sama, próbowała wyjść z domu, krzyczała na mnie, że mam ją wypuścić, płakała, nie można było do niej podejść. Nauczyłam się sama, że nie można takiej osobie mówić po prostu „nie, nie zrobimy tego”, „nie może pani iść” itp. Jak jest teraz? Codziennie po śniadaniu, w zależności od tego jaka jest pogoda i jak bardzo moja podopieczna jest „zakręcona” wykorzystuję jakiś z jak to nazywam, moich patentów.
Jeżeli pogoda jest ładna ubieramy się i wychodzimy. Idziemy po prostu przed siebie, przez jakiś czas pani pyta mnie gdzie jest autobus albo dlaczego jeszcze nie ma autobusu itp. ale z reguły po prostu idzie. Zmieniam w którymś momencie kierunek i wracamy do domu. Jeżeli jest naprawdę ładnie, siadamy sobie nieraz na przystanku i czekamy. Autobusy przyjeżdżają tam średnio raz na godzinę, mieszkamy na uboczu. Jak przypadkiem przyjedzie autobus, mówię, że to nie nasz. Za kilka – kilkanaście minut mówię, że idziemy na obiad. Jak pani jeszcze protestuje, to dalej czekamy. Jak ma zły dzień bywa bardzo wytrwała w tym czekaniu. Mówię więc czasami krótko, że obie jesteśmy gapy, bo dzisiaj jest niedziela i przecież nie trzeba iść do szkoły. Nieraz też po chwili spaceru „na przystanek do szkoły” wchodzę z panią do sklepu. Jak nie chce, bo się boi, że się spóźnimy do szkoły, to mówię, że musimy wejść do sklepu, bo nie ma przecież śniadania do szkoły. Albo, że miała przynieść kredki, zeszyt i trzeba kupić. Jak wejdziemy już do sklepu i zaczniemy po nim chodzić, daję jej do oglądania różne rzeczy. I po chwili zapomina o szkole. Wychodzimy ze sklepu i mówię po prostu – za długo robiłyśmy zakupy, trzeba iść do domu ugotować obiad. I z reguły nie mam problemu – wracamy do domu i jest dobrze.

http://www.sxc.hu/photo/1166359

Jeżeli jest brzydka pogoda to mam inne metody. Jak pani upiera się na wyjście a widzę, że jest słaba albo przeziębiona, zakładam jej buty, zakładam nawet rękawiczki i mówię, że pada deszcz albo, że jest bardzo zimno i kierowca autobusu zadzwoni do drzwi jak podjedzie. Moja podopieczna siedzi wtedy z reguły na fotelu przy drzwiach i spokojnie czeka. Po jakimś czasie przysypia a jak budzi się z tej drzemki, witam ją w domu, zdejmuję buty, rękawiczki, pytam jak było w szkole i pani chętnie opowiada co robiła w szkole. Jeśli jest mocno pobudzona, a pogoda jest dla niej naprawdę niesprzyjająca (jest bardzo zimno albo ślisko), i widzę, że nie ma szansy na to, że będzie chciała spokojnie czekać na fotelu, mówię, że dzisiaj jedzie na wycieczkę szkolną i najpierw musimy spakować walizkę. Moja podopieczna bardzo wtedy się cieszy. Wyciągam walizkę, otwieram szafę z rzeczami no i pani się pakuje. Po jakimś czasie zapomina, że musi do szkoły, że miała być wycieczka i z zapałem przekłada po prostu rzeczy do walizki, z powrotem na półki i znowu do walizki. Mam potem sporo układania, ale taki jest urok pracy z chorymi na demencję.

Trafiłam do tej pory też na bardzo fajne zmienniczki (co 3 miesiące jadę na 2 tygodnie do domu), które mają swoje „patenty”. Jedna jak babcia koniecznie chce jechać do szkoły to też mówi, że dzisiaj nie ma zajęć w szkole, dzisiaj jest wycieczka klasowa. Ale nie pakują walizki. Wsiada z babcią do autobusu, trochę się przejadą i nie ma problemu z powrotem do domu. Druga często robi pierwszy dzień wakacji – starsza pani dostaje wtedy stos książek i ma wybrać te, które już nie będą jej potrzebne i z wielkim zapałem przekłada książki na stole. Stosuje też metodę z termometrem – przykłada babci rękę do czoła, mówi, że chyba ma gorączkę, każe trzymać termometr pod pachą no i potem – nie możemy iść do szkoły, czekamy na lekarza. Niestety coraz częściej są takie dni, że starsza pani o tym, że trzeba wyjść do szkoły, przypomina sobie znowu kilka minut po powrocie do domu. I nie ma siły na to – znowu się ubieramy, wychodzimy i szukam sposobu na to, żeby wróciła spokojnie do domu. Nieraz brakuje mi już cierpliwości. To jest bardzo nużące. Nie mogę też właściwie nic planować. Plany zależą od stanu mojej podopiecznej. Przykro mi też czasami, że moja opieka nad osobą starszą sprowadza się w dużym stopniu do wprowadzania jej w błąd, tworzenia iluzji. Staram się jednak myśleć pozytywnie – robię tak, żeby ochronić tego człowieka przed ciągłym niepokojem.

http://www.sxc.hu/photo/904217

Jest to moja pierwsza podopieczna z demencją i wiem od innych opiekunek osób starszych w Niemczech, że nie do każdego chorego można tak dotrzeć. Z moją podopieczną było podobnie, przez kilka tygodni nie dawałam sobie rady z sytuacją, chciałam już nawet rzucić pracę. Teraz czuję się pewniejsza siebie – praca w Niemczech z chorym na demencję to przez dłuższy czas próby – trzeba próbować, jeszcze i jeszcze raz próbować i szukać – szukać sposobów – na zapewnienie spokoju i podopiecznemu i sobie. Jeżeli jesteś opiekunką osób starszych w Niemczech, pracujesz z chorymi na demencję i masz swoje „patenty” na Weglauftendenz – dodaj koniecznie swój komentarz na ten temat!

Dodaj komentarz

4 komentarzy do "Demencja – Ja chcę iść do domu! (Ich will nach Hause gehen!)"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Maria
Gość

Bardzo interesujący i wiele wnoszący nowego do opieki na chorymi z demencją. Jest z czego wybierać i jest możliwosć wypełnienia czasu podopiecznemu.
Dzięki!

basik62
Gość

z moim dziadkiem tez dlugo trwalo zanim znalazlam na niego sposob. Jak sie rwal do domu to dostawal wszystkie skarpetki jakie byly w domu i mial sobie wybrac. I zapominal gdzie i po co chcial isc.

Margarete
Gość

W lipcu miałam dokładnie taki przupadek,jaki opisano w artykule.Niestety moja poprzedniczka nie poinformowała mnie o tym problemie.Znalazłam swój sposób,po prostu wycofywałam się,zostawiałam podopieczną samą na jakiś czas,lub włączałam jej telewizję.Gdy była bardzo niespokojna ,dzwoniłam do dzieci ,żeby z nią porozmawiały trochę- i pomagało.wracała do rzeczywistości.

Maria
Gość

Witam serdecznie,
opiekuje sie sama moim mezem chorym na zaawansowana demencje…..wiem jak ciezko coskolwiek wytlumaczyc choremu.
Jesli upiera sie „przy swoim”…konieczne jest odwrocenie uwagi na inny temat….natychmiast, nie wykonywac tego co chce w danej chwili, bo to jest bardzo uciazliwe! ( np.czekanie na autobus…)
….lepszym rozwiazaniem…wiesz tutaj saiadka znalazla bezdomnego pieska…albo kotka…zaraz nam przyniesie…
…reakja…natychmiastowa…wezmiemy…lub NIE!!!!
…zaskoczenie musi byc odpowiednie do charakteru chorego!
…czekamy dwie minuty…niecierpliwie, zli albo radosni…..
……………………..
no i problem rozwiazal sie sam.pozdrawiam….zyczac duzo cierpliwosci.

wpDiscuz

Najczęściej czytane

Emerytura w Niemczech

Opiekunki osób starszych, które podejmą legalną pracę w Niemczech, na umowę o pracę według niemieckiego prawa, mogą liczyć na nabycie praw emerytalnych w Niemczech. Od 1 maja 2004 roku obowiązują dla (…)

Czytaj więcej

Najczęściej komentowane

Arbeitsvertrag – umowa o pracę

Od 1 maja 2011 obywatele polscy mają nieograniczone prawo podejmowania legalnej pracy w Niemczech. Razem z Polską, takie prawo uzyskali obywatele Estonii, Łotwy, Słowenii, Słowacji, Czech i Węgier. Jako obywatele (…)

Czytaj więcej