Wiemy już jak pracę u Pani M. oceniły trzy różne opiekunki osób starszych z Polski. Rozmowa z Panią M. pokazuje inny wymiar naszej pracy w opiece – nie tylko my oceniamy, również my jesteśmy oceniane. Pani M., sparaliżowana ale całkowicie sprawna umysłowo 81-letnia pani tak przedstawiła nam swój punkt widzenia na pracę poszczególnych opiekunek:

Wiem, że dla niektórych jestem już bezużyteczną staruszką, ale jeszcze 3 lata temu kierowałam swoją firmą. Mam hotel w centrum miasta, piękny, naprawdę piękny, który prowadziłam od 1962 roku, najpierw razem z mężem, a po jego śmierci w 2001 roku z wnuczką. Jeszcze nie tak dawno codziennie byłam w pracy, grałam w golfa, chodziłam na aerobik. A teraz jestem skazana na wózek inwalidzki. Trudno mi się z tym pogodzić. Nie dlatego, że uważam, że los mnie pokarał tylko z dnia na dzień straciłam możliwość samodzielnego poruszania się i okazało się, że prawie wszystko co lubiłam robić wymagało zdrowych nóg. Z moich ulubionych zajęć pozostało mi tylko słuchanie muzyki. Właściwie mogłabym jeszcze nadal pracować przy zarządzaniu hotelem, ale uznałam, że czas na to aby wnuczka mogła się wykazać, a poza tym moja choroba, mój paraliż to niestety także konieczność noszenia pieluszek. To dla mnie tragedia, cały czas wydaje mi się, że każdy, kto na mnie patrzy, wie o tym. I nie czułabym się dobrze z taką świadomością przed moimi pracownikami w hotelu, a zatrudniamy w nim ponad 50 osób. Dlaczego opiekunka z Polski? Wszyscy znajomi polecali mi takie rozwiązanie. W hotelu przez te wszystkie lata przewinęło się kilkanaście osób z Polski i z jednym wyjątkiem byłam ze wszystkich bardzo zadowolona. Tyle tylko, że to były młode, ładne dziewczyny i szybko wychodziły za mąż.

http://www.sxc.hu/photo/745545

Bardzo się cieszyłam na stała pomoc w domu i nie mogłam się doczekać przyjazdu Ewy. Polecił mi ją ktoś tzw. pocztą pantoflową. Nie mogę powiedzieć, dobrze mówiła po niemiecku, zadbana, z pozoru miła. Jednak w mojej ocenie ona nie nadaje się do pracy, nie tylko w opiece ale w ogóle do pracy z ludźmi i to jeszcze w usługach. Nieocenioną umiejętnością pracownika jest słuchanie pracodawcy i liczenie się z jego zdaniem. A Ewa – wcielona despotka. Czułam się przy niej tak, jakby to ona mnie zatrudniała. Miałam robić wszystko pod jej komendę – jeść, to co ona chciała, żebym zjadła, chodzić spać, kiedy ona chciała, zgodzić się na poprzestawianie wszystkiego w moim domu, tak jak jej pasowało. I była ciągle obrażona gdy mówiłam, co mam ochotę zjeść, jak mam ochotę spędzić dzień, jak ma być coś zrobione. Czułam się przy niej po prostu jak intruz we własnym domu. Chwilami zastanawiałam się, czy ona przyjechała tu do pracy żeby się mną opiekować czyli pomagać mi, czy przyjechała do Niemiec po to żeby jeść to co chce, bo w domu jej na to nie stać i komenderuje mną bo w domu nią pomiatali. Wiele lat zatrudniałam pracowników, jestem świadoma tego, że im płaciłam ale zawsze byłam grzeczna i uprzejma, nawet jeżeli zrobili coś niewłaściwego i oni również mnie szanowali. A Ewa po kilka razy dziennie po prostu na mnie krzyczała! Nic nie mogłam powiedzieć, na nic zwrócić uwagi.

Mam świadomość tego, że jestem zależna od innych jednak wykorzystywanie tej sytuacji przez kogoś kto podjął się opieki nade mną było dla mnie nie do przyjęcia! Żebym nie mogła zdecydować o tym na co mają być wydane w sklepie moje pieniądze? Żebym musiała tolerować to, że delikatną porcelanę ustawia się byle jak pod fajansem? Żebym nie mogła we własnym domu słuchać muzyki ale musiałam po kilka godzin dziennie wysłuchiwać jej hałaśliwych rozmów przez telefon? Na dodatek traktowała mnie jak osobę niespełna rozumu i nękała moją rodzinę skargami na mnie. Nie, to było dla mnie nie do zniesienia. Zaczęłam szukać nowej opiekunki i podziękowałam Ewie za współpracę. Była wręcz oburzona.


Pani Barbara od początku do końca pracy u mnie była praktycznie bez zarzutu. Sympatyczna, rzeczowa, traktowała mnie jak normalnego człowieka a nie jak bezrozumną kukłę. Miałam jednak cały czas wrażenie, że tęskni za poprzednią pracą. Dużo opowiadała o tamtym miejscu. Pracowała tam chyba 5 lat. To była mała wioska, znała wszystkich sąsiadów, oprócz pracy miała też swoich znajomych, swoje towarzystwo. W dużym mieście nawiązanie nowych kontaktów nie jest łatwe. A tu – byłyśmy praktycznie tylko ze sobą. Przychodzą do mnie córki, wnuki, koleżanki. Pani Barbara nie chciała jednak przeszkadzać podczas tych wizyt i z reguły spędzała wtedy czas na samotnych spacerach albo u siebie w pokoju przed telewizorem. Dla mnie ratunkiem na samotność, na tęsknotę, na wszystko – zawsze była muzyka. Mam specjalny pokój do słuchania muzyki, jeszcze mój mąż zadbał o specjalną akustykę i sprzęt. Pani Barbara nie lubiła muzyki, mówiła zawsze, że dla niej najpiękniejsza muzyka to szum drzew i śpiew ptaków. Jeszcze najlepiej Pani Barbara czuła się kiedy razem gotowałyśmy. Przez lata pracy w hotelu nauczyłam się od naszych kucharzy dobrze gotować i ciekawie dekorować potrawy. Ale ile czasu można spędzić w kuchni? I właściwie poza tym gotowaniem to nie miałyśmy za dużo wspólnych tematów do rozmów. Uważam, że ona była tu u mnie po prostu samotna a nie miała żadnego hobby, które wypełniłoby jej wolny czas. Ale pracowała bardzo dobrze.

http://www.sxc.hu/photo/1433655

Maria, moja Maria. To jest dopiero opiekunka dla mnie. Ona nie tylko mi pomaga, ona przywraca mi młodość. Jakoś tak od pierwszej chwili przypadłyśmy sobie do gustu. Jak na nią patrzę, to widzę trochę siebie sprzed 30 lat. Może to się wyda nieprawdopodobne ale od pierwszej chwili, od momentu kiedy weszła do mojego domu, po prostu się zaprzyjaźniłyśmy. Wyjście z z Ewą po zakupy to było jak kara, z Panią Barbarą – to był po prostu kolejny punkt dnia. A z Marią wyjście po zakupy to wielka przyjemność i przygoda. Ani ona ani ja nie kupujemy tych pięknych rzeczy, które oglądamy ale lubimy po prostu buszować po sklepach.

Z Marią nawet zakupy spożywcze są ciekawe. Zawsze podjeżdża pod półki tak, żebym mogła sobie wszystko dobrze obejrzeć. Nie pogania mnie, podaje to co mnie zainteresuje z wyższych półek. Maria chętnie próbuje nowych smaków więc staram się zawsze na zakupach spożywczych wynaleźć coś ciekawego do spróbowania dla niej. Gotowanie z Marią to też wielka przyjemność. Ona jest taka bezpośrednia, szczera. Jak tylko słyszy, że w przepisie jest czosnek albo cebula to śmieje się i mówi, że chętnie to zje, ale nie będzie obierała ani kroiła. To jest trudne do opisania ile to dla mnie znaczy, chodzi o to, że wiem, że gdybym była w pełni sprawna fizycznie, to Maria powiedziałaby to samo. Po prostu przy niej zapominam o swojej niepełnosprawności. A jak nie chce nam się wymyślać obiadu to kupujemy jakąś mrożonkę i też jest dobrze. Dla Marii wszystko w moim domu jest ciekawe i ładne i Maria dba o to, żeby wszystko było na swoim miejscu. Maria lubi muzykę tak jak ja. Przyznaję, że dopiero od Marii nauczyłam się słuchać Abby, ona ją uwielbia. Ale z kolei ja zaraziłam Marię swoją miłością do Vivaldiego. Moja rodzina i znajomi też polubili Marię. Myślę, że każdy kto znajdzie się w takiej sytuacji jak ja, kiedy jest zdany prawie całkowicie na pomoc osób trzecich chciałby żeby opiekun był nie tylko sprawnym pracownikiem ale też dobrym towarzyszem dnia codziennego. Przebywanie razem pod jednym dachem jest bardzo trudne – nie wiem dla której ze stron trudniejsze. Czy dla opiekunki z Polski, która mieszka w obcym kraju, w obcym domu, z obcą osobą czy dla mnie, osoby starszej wymagającej opieki, która musi się pogodzić z tym, że w jej własnym domu ciągle przebywa obca osoba? Z Marią łatwo pokonujemy te trudności bo ona lubi i szanuje mnie a ja lubię i szanuję ją.

Już niedługo część III – komentarz Arbeitlandii

7
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
agatka68Gośćkasia- opiekunkajedna z wielumim Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
bajobongo
Gość
bajobongo

Żadnego komentarza—nikogo to nie dziwi?
Te artykuły sa mocno stronnicze.Barbara zła,Ewa niedobra-Maria miodzio.A może tak rzeczywisty kontakt do tej Pani??Załamujecie mnie takimi tekstami.O co Wam chodzi-? -O poniżenie opiekunek?o obniżenie naszej samooceny?o co?
Ja pracuję rok u Pani z niesamowicie trudna psychiką-raz lepiej,raz gorzej nam się uklada.Miałam tez innych podopiecznych.ALE te teksty-to duuuża przesada.

sabinar1
Gość
sabinar1

Bardzo ciekawy ,pouczajacy artykuł i chyba własnie o to chodzi,nie czuje sie absolutnie tym art.poniżona. Myśle że,powinnysmy zdac sobie sprawe z tego że, tak jak dla nas ta praca jest stresujaca,nowe miejsce szczególnie,tak samo dla naszych podopiecznych.dla nas jest to praca 3-3 m-ce i wracamy do swoich domów a ich czeka spotkanie z kolejną opiekunka,niewiadomo jaką,muszą się do niej przekonac,przyzwyczaic,one są juz na nas skazane,my jestesmy wolne,jak nie to miejsce to inne.Jesli poczułas sie tym art.ponizona to zakwalifikowałabym ciebie do kategorii tej pierwszej opiekunki i nie chciałabym byc zdana na towarzystwo takiej osoby.wszystkowiedzacej,obrażjącej się i nierozumiejacej uczuć innych osób, proszę… Czytaj więcej »

mim
Gość
mim

Zaden to artykuł…prosto przyklady!Ale tutaj upomina sie o trzech osobach,a ta czwarta,piąta i każda następna mogłyby być mieszanką poprzednich-jesteśmy różne!Zabolało,ze „chora”mówi,ze my w kraju nie mamy czego jeść i dla tego tam jedziemy!I wtedy przy tym myśleniu można nam przedlozyć byle co,a my musimy cieszyć?Najwięcej polskich opiekunek podejmują sie tej pracy,bo są ciekawe świata, ludzi,chęć sprawdzenia swego charakteru, swojego niemieckiego, swego serca!Czasami mają w kraju lepsze warunki niż chorzy! Opiekunki jadą pomoc starszym ludziom przetrwac w chorobie i bardzo ważne na samym początku omówić warunki pracy!

jedna z wielu
Gość
jedna z wielu

powiem tak: Z pewnością powinniśmy brać pod uwagę przyzwyczajenia naszych chorych, ale nasze przyzwyczajenia również powinny być szanowane.Nie mówię o jakimś „wydziwianiu”, ale choćby o wzięciu odpowiedniego ręcznika do wytarcia, czy ścierki do mycia.
Byłam w domu gdzie ja o tym decydowałam, oraz taki, gdzie pani wybierała czy ma być ręcznik zielony, czy różowy,koszula zawiązywana, czy przez głowę, było to bardzo uciążliwe.
Rozumiem tą pierwsza opiekunkę, bo to ona organizowała sobie pracę
i była za nią odpowiedzialna ,a w miejscu pracy spotkała się z dyrygowaniem szanownej pani/ chyba nie tak bardzo chorej/.

kasia- opiekunka
Gość
kasia- opiekunka

Sama pracuję jako opiekunka, Niemcy lubią polki które są usłużne,jak służąca bez żadnych wymagań, potulne jak baranek i najlepiej żeby nic nie jadły, nie dotykały i wciąż chwaliły jak w Niemczech jest wspaniale i jakie wielkie szczęście mają że mogą tu być. Wiem z własnego doświadczenia( choć zdarzają się wyjątki) że mają wyobrażenie jaka w Polsce panuje bieda, głód) jedna z podopiecznych pokazywała mi kiedyś jak wygląda banan i jak się go je! to dopiero brak szacunku do drugiej osoby, Jeśli Polki są takie nieusłużne to proponuję Niemki DO OPIEKI- osobiście widziałam jakie są agresywne, nie miłe i pani babcia… Czytaj więcej »

Gość
Gość
Gość

Niestety zgadzam się z tą panią. ja mam taką zmienniczkę jak opiekunka EWA. U kogo by nie była tam się rządzi jak u siebie —ale to przenośnia bo u siebie niema nic do powiedzenia i niestety niewiele jedzenia.U podopiecznych ma wymagania . Ale to przekłada się na to ,że niestety praca się szybko kończy .Nigdy nie zostawia miłego wspomnienia.

agatka68
Gość
agatka68

Bardzo pouczający artykuł dużo wnisł dla mnie dobrego dziękuję i wogóle wasza ARBEITLANDIA jest super

Najczęściej czytane

Emerytura w Niemczech

Opiekunki osób starszych, które podejmą legalną pracę w Niemczech, na umowę o pracę według niemieckiego prawa, mogą liczyć na nabycie praw emerytalnych w Niemczech. Od 1 maja 2004 roku obowiązują dla (…)

Czytaj więcej

Najczęściej komentowane

Ogłoszenia „szukam zmienniczki” – na co uważać

Kiedy interesuje nas praca w opiece, spotykamy ogłoszenia o treści „szukam zmienniczki”, najczęściej zamieszczane na portalach społecznościowych. Chociaż może wydawać się, że jeżeli opiekunka szuka (…)

Czytaj więcej