Opiekunka osób starszych, od8 lat pracuje wopiece wNiemczech. Szczęśliwie zakochana dojrzała kobieta po50-tce ijej historia:

Każdy znas, niezależnie odwieku czy płci odczuwa potrzebę miłości iakceptacji. Pragnienie to towarzyszy człowiekowi odnarodzin dośmierci. Dzieci wdomach dziecka, pozbawione czułej matczynej miłości nawet otoczone wszelkimi dobrami doczesnymi itak chorują na„chorobę sierocą”.

Podobnie my – opiekunki ludzi starszych, pracujące zagranicą. Większość znas to niestety kobiety samotne, przeważnie zkonieczności. Ciężko doświadczone życiowo – długi, brak pracy, mąż alkoholik czy sadysta. Zmuszone szukać środków dożycia poza granicami kraju, zmuszone pracować wNiemczech. Środki dożycia czyli: dach nad głową, jedzenie, picie. A pożywienie dla duszy? Dla serca? Brakuje nam zagranicą, jak tym dzieciom wsierocińcu, miłości. Ktoś się oburzy – kobieta wPolsce przecież też ma takie potrzeby iodczucia. Zgadzam się. Jednak specyfika naszej pracy, przebywanie 24 godziny nadobę zludzmi kończącymi swoją ziemską wędrówkę, być może wyolbrzymiają niektóre aspekty życia. Umierają młodsi istarsi, zawsze zawcześnie, bo tyle jeszcze jest wżyciu dozrobienia, tyle doprzeżycia …

http://www.sxc.hu/photo/1432802

No właśnie; tyle doprzeżycia, ale czy ja zdążę coś wzniosłego jeszcze przeżyć, czy życie spędzone naopiekowaniu się innymi „przecieknie” mi pomiędzy palcami? Bo to nie jest praca na8 godzin, to służba drugiemu człowiekowi. Poza tym mamy dużo czasu nazastanowienie się nad sensem życia.

Powoli, zdnia nadzień życie ulega przewartościowaniu ijuż nie pieniądze, ale ten drugi człowiek, októrym marzymy, robi się najważniejszy. Marzymy oksięciu nabiałym koniu, olepszym jutrze zkimś. Dorabiamy świetlaną przyszłośc donaszej codzienności. Tęsknimy zakimś, kto nas przytuli, pocieszy iukoi ból samotności. A może ipokocha? W długie, samotne wieczory rodzi się wiele retorycznych pytań. Pytań ciągle pozostających bez odpowiedzi.

Pomału przychodzi nostalgia, rezygnacja, żal. Żal, że czas, który jeszcze nam pozostał przemija wsamotności. Jak temu zaradzić? Jak znaleźć tą pasującą drugą połówkę praktycznie nie wychodząc zdomu, spędzając cały czas zpodopiecznym wpracy wNiemczech. Wydaje się, że wdobie internetu nie powinno to nastarczać żadnej trudności. Jednak nawiązanie znajomości ajej kontynuowanie to dwie różne sprawy. Ograniczone możliwości wyjścia, spotkania, spędzania razem czasu itp. Kto zaakceptuje ciągłe wyjazdy, zmiany miejsca pracy, zamieszkania … Nie można miłości zamówić przez internet, nie można jej kupić ale …. czasami spada jak grom zjasnego nieba.

Pojawia się nagle książę nabiałym koniu. Miłość niezapowiedziana, choć tak długo oczewkiwana. Przynosi euforię. Dodaje skrzydeł, chęci dożycia idziałania. Miłość to przecież najwspanialsze uczucie naziemi. Szara codzienność mieni się teraz kolorami tęczy! Nie ma rzeczy niemożliwych, można góry przenosić. Każda znas, opiekunek osób starszych ma zapewne swoją pierwszą miłość już dawno zasobą ale jak mówią słowa piosenki: „każda miłość jest pierwsza, najgorętsza, najszczersza”. Choćby doNiemca!!!!

Narodowość nie odgrywa tu już żadnej roli, choć nie tego chciałam inie oNiemcu marzyłam. Ale Niemiec to też zwykły człowiek, też mężczyzna, uczucia ma takie same jak każdy inny. Jest tylko jedno ale: mówi poniemiecku! Bariera językowa daje się tu szczególnie weznaki. Gdzie, kiedy iod kogo miałam nauczyć się „Liebeswörter“? Przecież nigdy tych słów nie potrzebowałam. Moje słownictwo to przypadłości ichoroby wieku starczego. Spędzamy zesobą czas, rozmawiamy oróżnych rzeczach, dyskutujemy – ot dwoje zakochanych ludzi. Ale wtych szczególnych chwilach zgodnie milczymy – on poniemiecku, ja popolsku ……

http://www.sxc.hu/photo/1427703

Czy to go nie zniechęci? Jak to się potoczy dalej? Czuję, że dopiero teraz zaczynają się moje schody donieba! Czy jednak zdołam się nanie wspiąć? Czy on mi pomoże? Czy będzie zawsze służył wsparciem, którego tam wNiemczech jako „auslenderin” będę potrzebowała? Jak pielęgnować miłość naodległość? Mój czas pracy wjednym miejscu wNiemczech się kończy, muszę wyjechać. Parę miesięcy tu, parę tam.

Droga dorealizacji marzeń jest niestety daleka iciernista. Wymaga dużo tolerancji, wyrozumiałości icierpliwości. Ciągle gdzieś czycha to przekonanie, że szczęście jest nawyciągnięcie ręki, ale istnieje niepewność, zwątpienie.

Powraca pytanie – czy warto kochać Niemca? Oczywiście, że warto! Kochać zawsze warto. Miłość jest piękna, niezleżnie odwieku, narodowości. Nawet jeżeli ciało już nie takie młode, duch ciągle młody, uczucia ciągle żywe. Warto kochać chociażby dla tych pięknych chwil spędzonych razem, dla tych wspomnień. Kochać ibyć kochanym, to sens życia. W miłości doNiemca pojawia się wiele problemów związanych zeznajomością języka, ale to właśnie miłość mobilizuje mnie dodalszej nauki. Może ktoś pomyśli, że to zbyt kontrowersyjne, ale Niemcy to nasza druga ojczyzna.

Nigdy nie wiemy, gdzie znajdziemy swoją miłość, gdzie dokończymy żywota – znajomość języka ułatwia życie nawszelkich płaszczyznach – izawodowej iprywatnej. Uczcie się dziewczyny języka, bo nie znacie dnia ani godziny, kiedy ta umiejętność się przyda!

Nie podoba mi się tytuł tej historii. Ja nie pokochałam Niemca, ja pokochałam wspaniałego mężczyznę!

Komentarz Arbeitlandii: Niech więc podtytuł brzmi: „Przemyślenia Vivian natemat miłości” 🙂

13
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
6 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
10 Comment authors
sweetcat1DABORAmargoViviangosia Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ewa45
Gość
Ewa45

Ehhhhhhhhh, zakochac sie, piekna rzecz ….

arbeitlandia
Gość
arbeitlandia

Ehhhhhhhh, faktycznie piękna rzecz 🙂

inna
Gość
inna

Mołośc po katolicku to miłosiedzie.Przemyśl to!

vivian
Gość
vivian

co tu jest do przemyślenia? czy to nie uczucia rządzą światem?

Halina
Gość
Halina

Uważam,że między nami są za duże różnice kulturowe,osoba ,ktora nie zna języka nie widzi i nie rozumie, znam Niemców od 30 lat,ale nigdy bym za Niemca nie wyszła.

arbeitlandia
Gość
arbeitlandia

Na świecie jest wiele małżeństw, które pochodzą z bardziej różnych kręgów kulturowych niż Polska i Niemcy. A może nie chodzi o narodowość, tylko szczęście w znalezieniu tej jednej jedynej pasującej połówki jabłka …

zakochana
Gość
zakochana

bardzo bym chciala porozmawiac z Toba na ten temat poniewaz ja rowniez pracuje w Niemczech i zakochalam sie w Niemcu

Vivian
Gość
Vivian

Dawno tu nie zaglądałam,dlatego tez nie zareagowałam na Twoją prośbę. Jestem ciekawa czy Twoja miłość przetrwała?

DABORA
Gość
DABORA

No niestety, zakochałam się pracując w Niemczech. Ich bin Pfliegerin, er ist Sohn meinen Oma.Er ist leidich. Powiedzmy, że pewien etap życia mam za sobą,problemy z praca i problemy z moim ślubnym, ale wciaż mężem również.Decyzję o wyjeżdzie tutaj podjęłam w tak pięknym dniu, jakim jest WIGILIA…Pięknym nie dla mnie, gdy ubierając choinkę zostałam pobita i wyszarpana za włosy przez mojego ślubnego, za pomysł skorzystania z zaproszenia moich starszych rodziców i spędzenia Wigilii u nich z nimi. Ostatecznie pierwszy raz zdobyłam się na odwagę i pojechałam z dorosłą córką sama. Tam czekała już na nas cała rodzina. Języka uczyłam się… Czytaj więcej »

gosia
Gość
gosia

🙂 człowiek jak kazdy inny tylko mówi w innym jezyku…ja tez jestem pod urokiem …wnuczka mojej babci i nie mogę przestać o nim myslec ehhhh…. ;(

margo
Gość
margo

Również pokochałam Niemca,nie obydwoje przypadliśmy sobie do gustu.Spotkaliśmy sie 5 tyg temu w Dzwirzynie.Ja rozwódka, przyjechałam z synem na turnus rehabilitacyjny aż Przemyśla.On przyjechał z rodzicami chyba też na turnus bo Niemcy lubią przyjeżdzać z tego co widziałam do tego ośrodka.Ja 36lat on nieco starszy,widać po zachowaniu,że kawaler.To pierwszy zwrócił na mnie uwagę,obserwował,wodził wzrokiem,okazywał zainteresowanie.A mnie sie to spodobało.,ale nie odezwał się.Ja też nie bo nie znałam języka,(dopiero się uczę).I wyjechał,ale widaćbyło,że mu zależało.Dopiero wtedy zrozumiałamjak wiele dla mnie znaczy.Znam tylko jego imię i nazwisko.Próbowałam szukać na różnych portalach społeczniowych.Bez skutku.Teraz tylko szybko chce zapomnieć

sweetcat1
Gość
sweetcat1

Osobiście Niemcy wydają mi się bardziej romantyczni niż np. przereklamowani Włosi. Mają też lepsze podejście do kobiet jeśli chodzi o pierwsze etapy znajomości. Późniejszy rozwój wydarzeń zależy od obojga partnerów. Wydaje mi się, że wciąż szukają tej jedynej miłości bądź też są nieszczęśliwie zakochani jak bohaterowie Goethe’go.

sweetcat1
Gość
sweetcat1

Ostatnio spotkałam się w Niemczech z pewnym Niemcem… Wcześniej poznaliśmy się w pracy, ale ja wróciłam do Polski. Nadal jednak utrzymywaliśmy ze sobą kontakt. Wiedział osiem miesięcy wcześniej, że przyjadę do niego w sierpniu. Nie było niestety (a spodziewałam się) kolacji przy świecach i nawet drobnego prezentu! Twierdził, że jest romantykiem… Ciekawe… Nic na to nie wskazuje… Ja oczywiście wręczyłam mu podarunek (całkiem drogi) a on na to, że przy następnej okazji też mi coś da!!! Dobre! Przyznam szczerze, że zawiodłam się na nim. Miałam duże oczekiwania a na miejscu okazało się, że to facet z milionem wad… Nie będę… Czytaj więcej »

Najczęściej czytane

Emerytura w Niemczech

Opiekunki osób starszych, które podejmą legalną pracę w Niemczech, na umowę o pracę według niemieckiego prawa, mogą liczyć na nabycie praw emerytalnych w Niemczech. Od 1 maja 2004 roku obowiązują dla (…)

Czytaj więcej

Najczęściej komentowane

Ogłoszenia „szukam zmienniczki” – na co uważać

Kiedy interesuje nas praca w opiece, spotykamy ogłoszenia o treści „szukam zmienniczki”, najczęściej zamieszczane na portalach społecznościowych. Chociaż może wydawać się, że jeżeli opiekunka szuka (…)

Czytaj więcej